poniedziałek, 9 listopada 2015

Sunday funday

Niedziela to jedyny dzień w tygodniu, kiedy widzę się z moimi rodzicami, gdyż pracujemy w odmiennych godzinach. Ciągle się mijamy, bo kiedy ja siedzę w domu to oni pracują, a jak wracam z pracy to zastaję ich śpiących, bo muszą bardzo rano wstać następnego dnia. Dlatego zawsze w niedzielę staramy się zrobić coś ciekawego, trochę się rozerwać (chociaż czasami kończy się tak, że zdążymy tylko zrobić zakupy :P ). Na wczorajszy dzień miałam bardzo ambitny plan, który praktycznie w całości się powiódł!

W Nowym Jorku jest nieskończona ilość atrakcji, jednak wiele z najbardziej znanych miejsc widziałam już w tamtym roku, kiedy byłam tu na wakacjach. Niedługo po przeprowadzce do NYC, podczas lata, również dużo wraz z rodzicami zwiedzałam. Jednak jakimś cudem uchowało się przede mną muzeum Frick Collectiom, które zupełnie przypadkowo odkryłam w sobotę. Okazało się też, że w każdą niedzielę między godziną 11, a 13 wstęp jest tzw. "pay as you wish" (będzie o tym oddzielny wpis), czyli można wejść za darmo lub zapłacić ile nam się żywnie podoba. Długo się nie zastanawiałam i jako pierwszą niedzielną atrakcję zaplanowałam właśnie wizytę w tym przepięknym muzeum. Zrobiliśmy parę zdjęć zanim dowiedzieliśmy się, że jest to dozwolone tylko w jednej sali... Mam więc tylko kilka fotek, ale zachęcam do "wygooglowania" tego miejsca i obejrzenia całej galerii, bo naprawdę warto. Zobaczcie sami:






Frick Collection to dawna rezydencja Henry'ego Claya Fricka, pełna robiących niesamowite wrażenie obrazów, rzeźb i mebli w stylu rokoko. Do ogrodu niestety nie można było wejść, ale możliwe, że jest on otwarty latem. Szczerze polecam dodać te muzeum do listy miejsc do odwiedzenia w NYC, chociażby dlatego, że nie ma tam takich tłumów jak w typowo przewodnikowych lokalizacjach. My spędziliśmy tam cudowne (prawdziwie królewskie) popołudnie. :)

Po zwiedzaniu zrobiliśmy sobie spacer po okolicy, gdyż Frick Collection znajduje się na Upper East Side, czyli znanej wszystkim zamożnej i najbardziej snobistycznej dzielnicy na Manhattanie. Trzeba przyznać, że dzięki markowym butikom na każdym rogu można się tam poczuć naprawdę luksusowo. Upper East Side jest piękną, pełną francuskiego szyku, ale przede wszystkim bardzo czystą okolicą, co odróżnia ją od przeważnie zaśmieconych ulic Nowego Jorku.










Po tej przechadzce oczywiście strasznie zgłodnieliśmy, więc pojechaliśmy na pizzę do naszej, jak na razie, ulubionej pizzerii przy Rockefeller Center. Niestety dla mnie ta przyjemność trwała krótko, bo o 15.30 zaczynał się mecz koszykówki, na który wybierałam się ze znajomym. Musiałam więc opuścić rodziców na rzecz Lakers'ów i Knicks'ów i pędzić do Madison Square Garden. 
Był to pierwszy mecz koszykówki, na którym byłam i zrobił on na mnie ogromne wrażenie. Wcześniej byłam na meczach w baseball i soccer (czyli w piłkę nożną, jak pewnie większość z was wie w USA mianem football'u określają ten amerykański ;) ), także staram się zobaczyć coś nowego za każdym razem. Madison Square Garden jest naprawdę wielką halą i w kulminacyjnych momentach gry, kiedy wszyscy głośno kibicowali, atmosfera była niesamowita. Siedzieliśmy dojść wysoko i olbrzymi koszykarze wydawali się małymi mróweczkami, ale nie zmniejszyło to w żadnym stopniu mojego podekscytowania (w końcu jedną taką mróweczką był sam Kobe Bryant :>). Było to świetne przeżycie, które mam nadzieję jeszcze nie raz powtórzyć!
Ah, wynik! NYC Knicks wygrali 99 do 95.





Na koniec poszliśmy ze znajomymi do restauracji na pyszną kolację. Po powrocie do domu byłam zbyt zmęczona na pisanie, za to obejrzałam film. Podsumowując bardzo udana niedziela!

Mam mnóstwo pomysłów na posty! Muszę tylko zacząć nosić ze sobą aparat i robić więcej zdjęć. Na dziś to tyle i uciekam coś zjeść. Xx

Ola

sobota, 7 listopada 2015

New in my cosmetic bag

Hej! Dziś mam dla was szybki post o nowych mieszkańcach mojej kosmetyczki. Większość produktów, które przywiozłam ze sobą z Polski już mi się skończyła, wiec zaopatrzyłam się w kilka nowych kosmetyków. Planuje poświecić oddzielny post na moją pielęgnację itp., także teraz nie będę się zbytnio w to zagłębiać.


Lakiery do paznokci: pierwsze dwa to Revlon "Color stay envy", czyli lakier i top coat, które mają nam zapewnić żelowe paznokcie jak z salonu. Moja mama bardzo chciała kupić taki lakier (co prawda firmy Sally Hansen, ale nie mogłyśmy znaleźć top coat z tej marki), gdyż zwykłe strasznie szybko jej "odpadają". Niestety jednak, żelowe lakiery nie okazały się u niej bardziej trwałe. Ja natomiast nie mam z tym takiego problemu i chociaż faktycznie w trwałości sporej różnicy nie ma, to w wyglądzie jest, moim zdaniem, znaczna.
Trzecia buteleczka- czerwień z Essie- jeszcze nie testowana. :)

Perfumy Chance od Chanel- jest to chyba jakaś najnowsza kolekcja, nie jestem pewna. Szukałam jakiś perfum, gdyż skończyły się moje 212 VIP, które uwielbiałam (o dziwo w Stanach nie widziałam ich w żadnym sklepie... ciekawe czemu?) i spodobały mi się te nowe zapachy Chanel. Dostałam próbkę z sephory i byłam baardzo zadowolona. Zdecydowałam się wiec na zakup i... nie wiem dlaczego, ale tych perfum w ogóle nie czuć! Nie utrzymują się nawet minuty na moim ciele. Moje zdziwienie i rozczarowanie były przeogromne, bo próbka była naprawdę bez zarzutu, a teraz nie wiem czy nie oddam tych perfum, bo w końcu do tanich nie należały. Ma ktoś może podobne odczucia?

Na koniec tusze (Hypnôse Doll Lashes oraz Définicils) i baza z Lancôme. Jest to część, chyba już świątecznego (TAK, JUŻ W PAŹDZIERNIKU), zestawu, który kupiłam w sklepie Macy's. Długo zastanawiałam się czy to była aby na pewno rozsądna decyzja. Do kupna obojętnie jakiego produktu można było dokupić kosmetyczkę z produktami o wartości ponad $300 (oczywiście duużo taniej :P). Chociaż ja potrzebowałam tak naprawdę tylko tuszu, to, zanęcona głównie przez kosmetyczkę, stwierdziłam "czemu nie" i zaszalałam. Oto zestaw:












Musicie przyznać, ze był to bardzo kuszący zestaw. :) Postaram się wszystko króciutko zrecenzować. Na razie mogę ogrooomnie polecić bazę i tusz Définicils- moje rzęsy są po nich przepiękne! Serum użyłam dopiero kilka razy, ale już widać efekty. Szminki są raczej nieciekawe niestety. Co do cieni i błyszczyka to nie wiem czy w ogóle będę ich używać, bo nie jestem ich fanką... Oczu nigdy nie maluje, nawet nie umiem tego robić, a na usta zawsze używam szminek. Jednak myślę, że danie komuś ich w prezencie może być dobrym pomysłem. Muszę jednak przyznać, że chyba dlatego, że jest to limitowana edycja i tych kolorów, produktów nie ma w normalnych zestawach to Lancôme poszło na łatwiznę i oszczędziło na opakowaniach- zarówno szminki jak i cienie maja beznadziejne papierowe/plastikowe opakowania. Ale cóż, najważniejsza jest zawartość! :)
Płyn do demakijażu oczu również mogę polecić, chociaż ja przeważnie używam płynu micelarnego na cała twarz. Nie lubię tych "tłustych" specyfików, ale ten nie jest taki zły. W tym zakresie naprawdę się nie znam, wiec się też nie wypowiadam hehe. :P

Ja lecę do sprzątania, do jutra! <mam nadzieję>

Buziaki, 
Ola

środa, 28 października 2015

Black&white

Hej wszystkim! Na imię mam Ola. Pochodzę z małego miasta w Polsce, a od czerwca tego roku mieszkam w NYC. Postanowiłam założyć bloga, żeby dzielić się swoimi przeżyciami, przemyśleniami i zachować w pewien sposób wydarzenia, które dzieją się teraz w moim życiu. Chociaż blogi lifestyle'owe mnożą się jak grzyby na deszczu, to mam nadzieje, że znajdziecie coś interesującego w moim. :) 

Dziś podzielę się kilkoma zdjęciami Nowego Jorku z minionych miesięcy. Mam ich mnóstwo, wiec będzie ich więcej! Teraz jest już dużo bardziej jesiennie i deszczowo niż na większości tych zdjęć...

Hey everyone! My name is Aleksandra (Ola). I come from a small town in Poland, but have been living in NYC since June this year. I've decided to make this blog so that I can share my experiences, thoughts and so I can somehow save all the events that are happening in my life right now. I know that lifestyle blogs multiply like mushrooms after a rain these days, but I still hope that you'll find something interesting in mine. :)

Today I'm going to share a few photos of NYC from the past months. I have tons of them, so be prepared for more! Now it's a lot more autumnal and rainy than what these photos show...



















Pozdrawiam! Love!
Ola